Wyspa Cebu. Pierwsze kroki – kierunek Moalboal.

Z Palawanu samolotem przedostaliśmy się na wyspę Cebu. Wylądowaliśmy na lotnisku, znajdującym się w Lapu Lapu, czy malutkiej wyspie połączonej z Cebu City mostem. Na lotnisku zostaliśmy poinstruowani, abyśmy przypadkiem nie wsiadali w żółte taksówki tylko białe, które znajdują się po wyjściu z lotniska po prawej stronie.

Tak też uczyniliśmy, zapakowaliśmy się do taksówki, z korporacji KEN (to dość ważne, dla naszego dalszego podróżowania taksówkami bo Cebu City, bo później nie chcieliśmy wsiadać w inne korporacje tylko jeździć z KENem 😉 każdy ma jakieś swoje udziwnienia).

Kierowca tej taksówki było, cudownym cieplutkim człowiekiem, który z wielką pasją i zaangażowaniem opowiadał nam o historii Cebu City, o Magellanie, o Hiszpanach, o miejscach wartych zobaczenia. To było jak lekcja historii w taksówce, bardzo mi się to podobało 🙂

Taksówką kierowaliśmy się do hotelu, który znalazłam w znanym wszystkim przewodniku LP, bo to tylko na jedną noc, gdyż jutro jedziemy do Moalboal, spotkać się z Pawłem i Julią, by odebrać paczkę z domu 🙂 hehe w której jest między innymi Nikonka, na którego czekam z utęsknieniem.

Zaczęliśmy odwiedzać hotele w poszukiwaniu noclegu i to był jakiś koszmar, serio, od października jak jedziemy po Azji nie widziałam takiego brudu, łącznie z tym, że w jednym z odiwedzaych miejsc już od recepcji przywitały mnie biegajace karaluchy, a dalej było gorzej, po zapaleniu światła w pokoju podłoga i ściany się ruszały, takiej ilości tych robakatorów w życiu nie widziałam.  Te wydarzenia odbiły się na mojej psychice. Wróciłam do taksówki blada i powiedziałam, że śpimy dziś w taksówce chyba 😉

Na szczęście My jesteśmy dzieci pod opieką Opatrzności i tym razem Szef przyszedł nam z pomocą, podsuwając w kolejnym z odwiedzanych hoteli o nazwie Travelbee Guest House, adres ich nowej lokalizacji w Cebu która się właśnie otworzyła (na podsumowania naszego pobytu na Filipinach, zamieszczę listę miejsce gdzie spaliśmy i jadaliśmy, gdzie jest czysto, smacznie i tanio).

Po zameldowaniu w hotelu, poszliśmy coś zjeść i spać, by następnego dnia rano ruszyć w kierunku Moalboal.

Moalboal słynie z dobrego nurkowania i świetnego snurkowania, bo już po wejściu ok 50 metrów do wody, możesz oglądać piękne rafy koralowe, pływać z sardynkami i żółwiami. To miasteczko położone na wyspie Cebu, położone ok 100 km od Cebu City.

Najprościej się tam można klimatyzowanym busem firmy Ceres (żółte busy) z dworca souther terminal, bilety kosztuje 120php i jedzie ok 2 godzin.

Dotarliśmy na do Moalboal, gdzie po negocjacjach zapakowaliśmy się w trycykla (to taka wydumka filipińska motor z dospawanym wózkiem z boku, który wygląda jak mini przyczepka niewiadka). Z samego centrum Moalboal, jedzie się jakieś 15km do miejsca o nazwie Panagzama, gdzie znajduje się centrum hotelowo, gastronamiczno, nurkowe, czyli tętni życie.

Lecz zanim tam dotarliśmy odwiedziliśmy Pawła i Julię, którzy mieszkali przy Withe Beach, oni poinstruowali nas gdzie mamy się kierować. Z naszym prywatnym kierowcą trajka, pojechaliśmy w kierunku poszukiwania noclegu.

Przy jednym z odwiedzanych hoteli spotkaliśmy Polaków z Warszawy, którzy powiedzieli, że jutro zwalniają tańsze pokoje i żeby dziś przespać jedną noc w Brizel Apartell, tak też zrobiliśmy. Zostawiliśmy rzeczy, zapatrzyliśmy się małe conieco i pojechaliśmy ponownie do Pawła i Julii. Spędziliśmy z nimi wesoło czas, wymieniając się różnymi doświadczeniami i kontaktami. Pawła poznaliśmy w Kambodży i tak jak my jest w drodze po różnych zakątkach azjatyckich.

Zrobiło się już dość późno więc wróciliśmy do hotelu, ale na jego progu siedział, nasz rodak Rafał, który prowadzi na warszawskiej Pardze, lokal o nazwie Stara Praga (Gorąco polecam by go odwiedzić i pozdrowić ciepło od mnie i Halinki). Ten wieczór się, tak szybko, były jeszcze piwka i nocne polaków rozmowy. Mnie w pewnym momencie bateryjki padły więc udałam się spać. Lecz panowie, urzędowali do wschodu słońca i rano, mnie obudzili, ponieważ Rafał ze swoją ekipą wyjeżdżał, więc spędziliśmy jeszcze trochę czasu razem.

Była góra śmiechu i dobrej zabawy, bo ekipa Rafała była pełna życia i energii, czyli miks przebojów 🙂

I tym sposobem rozpoczął się nasz pobyt w Molaboal.

Z tego odcinak podróży niestety nie mam fotek, jedyna jak jest to otrzymana od Rafała.

10153097_791152290908712_5516964917022574945_n

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *