Cabilao. Amazing dive!

Pobudka 5:30 rano, śniadanie, pakowanie i 6:30 start! Cel podróży wyspa Cabilao. Plan na dziś nurkowanie i dobra zabawa 🙂

Ruszamy w składzie Jacek, Michał i Ja. Jedziemy na skuterkach z Daius – Panglao, 30 km, do Sandigan gdzie za 40 peso przepływamy na wyspę Cabilao, a tam bierzemy habel – habel, czyli motorek z kierowcą za 50 peso i kierujemy się do Polaris Dive Center, gdzie będziemy nurkować.

Kilka zdjęć z drogi.

Cabilao to malutka wysepka, na której prąd został podłączony dwa miesiące temu, bardzo filipińska, niezadeptana przez turystów z cudowną rafą koralową. Cabilao słynie głównie z tego iż można tu zobaczyć rekiny młoty miedzy grudniem a styczniem, a także znajdują się tu stada barakud, piękne korale miękkie i twarde, oraz masę innych róznorodnych mieszkańców rafy – czyli Makro świat.

Dotarliśmy do bazy Polaris, gdzie przywitał nas znajomy Michała, Wonsh – uśmiechnięty koreańczyk, ze Szwajcarii :). Zaczęłam kompletować sprzęt i wypełniać papierki. Wszystko tu dzieje się na spokojnie nikt nigdzie się nie śpieszy, na wszystko jest czas. Sprzęt gotowy, my też więc chwilę po 9, wypływamy na pierwszego nurka. Małą łódeczką płyniemy może z 5 minut i już jesteśmy na miejscu. Jestem troszkę przerażona bo pierwszy raz będę wchodzić do wody, przechylając się na plecy z łódki (to podobno najbezpieczniejszy sposób wchodzenia do wody). Dotychczas skakałam z łodzi, i wydawało mi się to nawet spoko, ale teraz inaczej, zobaczymy trzeba próbować wszystkiego. Siadam na brzegu łódki, Michał krzyczy do mnie Duduś nie denerwuj się zobaczysz polubisz ten sposób wchodzenia do wody, myślę sobie, dobra dobra instruktor wie wszystko najlepiej, może i tym razem wystarczy mu zaufać (uf uf ;)) Przytulam inflator lewą ręką, głowę opuszczam w dół, dotykam podbródkiem klatki, prawą ręką trzymam maskę i automat, raz, dwa, trzy plum jestem w wodzie … ŁOOOO to faktycznie mój  nowy ulubiony sposób wchodzenie do wody 🙂 wynurzam się i słyszę Pompuj Dżaket Duduś Pompuj, Wszystko OK? , Wszystko OK!, Gotowa, Schodzimy? Schodzimy! Pierwsza miejscówka nazywa się Light House.

Wypuszczam powietrze z BCD, przedmuchuje się i już oczom mym maluję się cudny świat korali, widzę swoje ulubione zielone wachlarze, kolejny raz przebiega taka myśl, chce móc już robić zdjęcia pod wodą, by móc Wam to wszystko pokazać, ale jeszcze musicie chwilę poczekać, aż opanuję sztukę perfekcyjnego pływania pod wodą. Uwielbiam ten moment kiedy się zanurzam i słyszę tylko swój oddech, a dookoła milion kolorów 🙂

Schodzimy niżej i niżej, 10, 12, 14 metrów, mam problem z pływalnością trochę mnie rzuca miedzy 3 a 5 metrów, upuszczam powietrza, reguluje oddech, zajmuję mi to chwilę, ale wracam do Michała i płyniemy dalej, 15, 17, 18 metrów tyle dziś osiągnęłam w głąb oceanu. I tam najgłębiej podobało mi się najbardziej chciałam tam zostać dłużej, ale Michał pokazuje, że czas na głębokości dobiegł końca, wracamy wyżej oglądać co się dzieje. Nagle szkoła barakud nad naszymi głowami, kręci się w kółko cudowny widok. Płyniemy w górę ściany, podziwiam korale, rybki Nemo i Papugo ryby, cudownie i nagle łup, jakby mnie ktoś walą kamieniem w głowę WTF?, błyskawicznie pojawia się Randy, sprawdza moją głowę, pokazuje wynurzamy się, A ja nie wiem nadal dlaczego? Pojawia się Michał, sprawdza głowę, pokazuje znak Wszystko ok? OK Wynurzamy się czy Zostajemy? Zostajemy (myślę sobie krew nie leci więc dlaczego mam już kończyć nurkowanie, twardy trza być) Radość w oczach, przybijamy piątkę i płyniemy dalej 🙂 Po chwili chłopaki pokazują mi dość dużą rybę, bardzo kolorową miała ok 1,5 metra długości, to ona cię zaatakowała. AHA myślę sobie to już wszystko jasne, stąd ten ból. Pływamy dalej, oglądamy korale, Randy znalazł ośmiornice ukrytą w skale, oglądam ją. Nadal mi sprawia trudność zatrzymanie się, wówczas się złoszczę na siebie, że jeszcze tego nie umiem i robi się jeszcze gorzej 😉 hehe

Sprawdzam zawartość powietrza w butli 50, pokazuję Michałowi i zaczynamy się pomału wynurzać. Wychodzimy z wody, Michał mówi: Ta ryba co Cię zaatakowała to Trygier Fish, ma teraz okres godowy i gania nurków. Masz szczęście, że Cię nie ugryzła, bo ma ogromne zęby. Na co ja stwierdzam ona mnie nie zaatakowała, ona chciała dać mi buzi w czułko po prostu, przywitać się ze mną, jak wszystkie zwierzątka które do mnie lgną 🙂 Zaczął się śmiać.

Wychodzą kolejni nurkowie, jesteśmy w komplecie wracamy do bazy. Myjemy sprzęt i mamy czas na relaks, kawę, drugie śniadanie, spacer po okolicy, następne nurkowanie o 14, co raz bardziej lubię to miejsce, tu na wszystko jest czas 🙂 Zatem po kawce ruszamy na spacer po okolicy. Jest dość pochmurno, po drodze łapie nas mały deszczyk i wychodzi słońce, o tej porze roku pogoda na Filipinach jest bardzo zmienna, ale jest gorąco cały czas 🙂

Zauroczona jestem Cabilao tak samo jak Pamilacanem, to dwie wyspy które są w moje czołówce i zdeklasowały na trzecią pozycje Port Barton (Palawan), który dość długo wiódł prym.

Wracamy i mamy jeszcze trochę czasu. Randy czyści mi maskę i mówi żeby Ci nie parowała, żebyś następnym razem widziała co Cię atakuje. Dziękuje 🙂 Zbieramy się na drugi nurek, miejsce nazywa się Reef House. Szukam swojej pianki i nie mogę znaleźć, nagle Randy mówi Marta tutaj jest twoja pianka – Wonsh z Michałem podłapują i w chwilę zyskuje filipińskiego męża, zaczynają śpiewać „love is in the air” 🙂 Śmiech 😀 😀 😀

Wsiadamy na łódkę, płyniemy tym razem może 3 minuty i już jesteśmy w wodzie. Tego nurka robię w duecie tylko z Michałem, nie schodzimy głęboko 18 metrów a później 10-12 m,  pracujemy nad moją pływalnością, zatrzymywaniem się w wodzie i powolnym pływaniem, bo dobry nurek to wolny nurek, a ja nadal gdzieś pędzę 😉 To zejście do wody jest boskie, pływamy między koralami, które są różnorodne, różnobarwne, jest bosko 🙂 Pod wodą spędzamy 66 minut, to mój rekord dotychczas 55 to był maks, jestem z siebie zadowolona 🙂 Wychodzę z wody na łódkę procedura jest taka, że najpierw zdejmujesz pas balastowy, płetwy później resztę … zdjęłam pas, chce zdejmować płetwy ale ktoś mi je zdejmuje pod wodą ..eee. .Michał to ty? Nie, śmiech, To twój nowy mąż się o Ciebie troszczy 😉 zaciesz 😉 Wracamy do bazy. Rozbieramy się, wymieniamy tym kto co widział pod wodą, robimy pamiątkową fotkę 🙂

Słońce zaczyna pomału zachodzić, rzucam hasło Panowi piwko nam się należy 🙂 Tak też robimy, udajemy się do restauracji w Polaris. Zamawiam pizze to strzał w 10 jest tu pyszna kuchnia, pizza mogłaby się śmiało równać tą z Włoch 🙂 Jemy, gadamy słońce co raz niżej. Czas na powrót przed nami jeszcze kawałek drogi, dziewczyna z recepcji zamawia nam habel – habel czekamy jakie 20 min i odjeżdżamy.

Wiem jedno jeszcze tam wrócę, ale na kilka dni, nie na jeden. To miejsce jest przepełnione ciszą i  atmosferą chilloutu, idealne do relaksu, do pisania książek, z dala od cywilizacji – uwielbiam takie miejsca. Żegna nas malowniczy zachód słońca.

Cabilao moja nowa miłość!

 

 

2 Comments on “Cabilao. Amazing dive!”

  1. Witaj Duczi. Mineelo troche czasu od kiedy mielismy okazje spotkac sie na Panglao. Musze przyznac ze fajnie sie czyta tego bloga, i nachodzi mnie ochota zarezerwowac bilet, spakowac plecak i uderzyc w tropiki. Piszesz tu ze chcialabys robic zdejcia pod woda i sie nimi podzielic, wiec jesli bylabys zainteresowana moge uzyczyc swoich zdjec, co prawda na Cabilao nie mialem ze soba aparatu, ale mam zdjecia z Panglao isl, Pamilacan isl oraz Balicasag isl, wszystkie wrzucone do jednego worka. Aczkolwiek pokazuja ociupinke tego podwodnego raju
    https://plus.google.com/u/0/photos/104283735252759696495/albums/6009622598891669569
    Pozdrawiam 🙂

    1. Hej Paweł 🙂 mega się cieszę że takie emocje wzbudza to co pisze, bo to znaczy że może więcej osób spakuje plecak i wyjedzie 🙂 Mega, mega, mega dziękuje za fotki wykorzystam na 100%, by choć tę ociupinkę pokazać 🙂
      Ja szykuję się do nurków na Komodo w najbliższym czasie 🙂 Buźka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *