Uwaga – jestem Nurek Zajebisty ;)

Kiedy na Filipinach pierwszy raz wsadziłam głowę pod wodę w Port Barton na Palawanie, to co ukazało się moim oczom zauroczyło mnie i wówczas powiedziałam do Halinki „Ja nie wychodzę z wody ja tutaj zostaję :)” i usłyszałam wtedy poczekaj jak zanurkuje.

Przemierzając kolejne wyspy filipińskie robiliśmy rozeznanie w szkołach nurkowych, ale zawsze coś nam nie pasowało, jak już teraz wiem po prostu to nie był ten czas. Do momentu kiedy dotarliśmy na Panglao, gdzie poznaliśmy Michała, który jest instruktorem w szkole Sun Divers. Polecam fanpage Michała – FILIPINY KORALOWO, gdzie możecie zobaczyć namiastkę tego co kryje się w głębinach na filipinach.

Decyzja zapadła 1-ego maja o 9:00 będę próbować swoich sił w nurkowaniu. Lęk przed nieznanym mieszał się z podekscytowaniem i przypominał ten dobrze mi znany, którego doświadczyłam przed samym wyjazdem z Polski 🙂

Rano udaliśmy się do basenu gdzie zapoznaliśmy się ze sprzętem, a Michał wszystko ze stoickim spokojem na tłumaczył i powtarzał jak mantrę DOBRY NUREK – WOLNY NUREK 😉  Po południu zaś pierwsze zejście na otwartą wodę.
Początki w basenie nie były łatwe moje „ulubione” z zalewaniem maski wodą i wydmuchiwaniem jej, prawie przeważyły nad tym, że chciałam zrezygnować z kursu – no bo kto przy zdrowych zmysłach pakuje się w coś, co o przeraża, przypomina lęki z dzieciństwa i jeszcze za to płaci 🙂 hehe

Ale, ale twardym trza być nie miętkim, bo to co kryje się w głębinach szczególnie tych tutaj w okolicy Panglao jest czymś, czego w życiu na oczy nie widziałam, tam jest po prostu bajecznie. Podwody świat to inna cywilizacja, pełna przeróżnych barw i najróżniejszych kształtów – tam jest po prostu cudownie!!!

Po pierwszym dniu prób, otwarcie powiedziałam, że tego nie czuje i że chce spróbować jeszcze raz swoich sił pod wodą wówczas podejmę decyzje i tak też zrobiliśmy.

Dwa dni później w niedzielę ruszyliśmy na kolejny trip, tym razem na indywidualne zejście pod wodę z instruktorem i co? No i okazało się, że tak chce robić  kurs PADI Open Water do 18 metrów 🙂

Zajęcia teoretyczne zaczęliśmy jeszcze tego samego dnia wieczorem, i tak przez kolejne trzy dni, rano dwa nurki, popołudniu teoria i ostatniego dnia egzamin 🙂 jak wracałam do domu to padałam spać, brak jakichkolwiek treningów przez 6 miesięcy dał znać iż moje ciało potrzebuje ruchu bo się zastało – ale o tym kiedy indziej.

I tak 7 maja zostałam Certyfikowanym Nurkiem PADI OWD i mogę schodzi na 18 metrów w głąb 🙂 lecz wiem że certyfikat to nie wszystko – tak jak prawo jazdy nie sprawiają że jesteś extra driver – praktyka, praktyka, praktyka .. lecz ten kurs na pewno sprawił, że chce więcej i nadał mi nowego kierunku podróżowania, chce zobaczyć najpiękniejsze miejsca ukryte w oceanach 🙂 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *