Sagada. Spacer po okolicy.

Przez dwa dni, po naszej przygodzie z Echo Valley, zostaliśmy troszkę uziemieni tzn. nie mieliśmy suchych butów, spodni ani kurtek, by uskuteczniać piesze wycieczki gdzieś daleko. Za radą uprzejmej starszej Pani z recepcji hotelu mieliśmy nadzieje i modliliśmy się o słońce, które po dwóch dniach się pojawiło i ruszyliśmy na wycieczkę po okolicy.

Ruszyliśmy przed siebie. Pogoda była super między chmurami przedzierało się słoneczko, było cieplutko i przyjemnie 🙂 spragnieni spaceru maszerowaliśmy przed siebie dziarsko, zaglądając do okolicznych sklepów z pamiątkami i oglądając cuda które tam mają na sprzedaż.

Z drogi asfaltowej obiliśmy w boczną ścieżkę w las, i okazało się, że tutaj mają też grzyby., mech, drzewa iglaste, czułam się jak na wypadzie na Rembelszczyznę, tylko widoki po drodze były trochę inne, bo na tarasy ryżowe.

Było pod górkę i było z górki, były po drodze bawoły które się wypasały samopas, było stromo i było prosto, jednym słowem bombowo, cieszyłam się jak małe dziecko z każdego grzybka czy szyszeczki 🙂 nie umiem tego wytłumaczyć, ale po 9 miesiącach takie, elementy przyrody, które były w Polsce na co dzień, teraz cieszę mnie podwójnie, to taka trochę namiastka domu. Moja mama bardzo lubi spacery po lesie i zbieranie grzybów i przez cały ten spacer myślami byłam z nią i przypominałam sobie te wszystkie wspólne chwile,które razem spędziliśmy w polskich lasach 🙂 W trakcie tego spaceru znalazłam też, źródło pobliskiego wodospadu.

Po zejściu z góry spotkaliśmy dwóch młodzieńców, którzy nieśli worki z kukurydzą i którzy pokazali nam drogę do pobliskiego wodospadu i poszli z nami. W miedzy czasie zaczęło padać, więc spędziliśmy dłuższą chwile nad wodospadem.

Ponieważ oboje poczuliśmy głodmorki, jednogłośnie stwierdziliśmy, że to już czas na powrót i obiad, bo zaczynało się ściemniać, trafiliśmy wówczas do miejsce o nazwie Log Cabin Sagada, gdzie zostaliśmy ugoszczeni prze pysznym obiadem, z bardzo rozsądną kwotę.

Zmęczeni, najedzeni wróciliśmy o hotelu. To  był kolejny super dzień w Sagdzie, bardzo się cieszę, że jesteśmy w górach to naprawdę cudowne móc zmienić widoki z plażowych na górzyste i klimat z upalnego na umiarkowany i być bliżej Boga, bo ja to powiedziała Halince spotkana w Cebu Pani, „Człowiek w górach jest bliżej Boga” i coś w tym miejsc. Góry mają w sobie coś niezwykłego. Jeszcze bardziej jestem urzeczona różnorodnością i niezwykłością tego kraju. Filipiny rules! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *