Vigan. Santa Maria. Fale oceanu.

Kolejny dzień w Vigan się zaczyna, z oknem aura się poprawiła przez chmury przedziera się słońce, czuję jak głód maszerowania przez miasto mnie dopada, chce spędzić jak najwięcej czasu w tej magicznej pozytywnej aurze tego miejsca. Halina smacznie przekręca się na drugi boczek, a ja komunikuje, że idę na śniadanie. Mamy zdzwonić się później.

Wynurzam się z hotelu witają mnie cudowne promienie słońca przedzierające się przez chmury, wznoszę wzrok do góry i dziękuje za kolejny cudny dzień mej podróży. Z wdzięcznością w sercu ruszam przed siebie i już po pierwszych kilku krokach słyszę „good moning Mom” 🙂 serce skacze do góry, uśmiecham się cała sobą i odpowiadam „Good morning Sir! Have nice day” 🙂 I wiem, już że ten dzień będzie cudny 🙂 Idę nie śpiesznie przez miasto, pozdrawiając przechodniów, kierowców, rozdając uśmiechy i radując się z tego, że mogę tu być. To wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Polecam uśmiechać się do nieznajomych, na ulicy do jest cudowne doświadczenie. Idę dalej, robię zdjęcia, rozmawiam z ludźmi, szukam miejsca z dobrą kawą, wszyscy polecają Break coffe, więc tam zmierzam, po drodze łapie mnie przelotny deszcz, ciepły i przyjemny. Docieram na miejsc.

Zamawiam kawę i śniadanie, odpalam komputer, by popisać troszkę bloga, bo w mojej głowie jest tysiące myśli którymi chce się z Wami podzielić. Zdążyłam usiąść i już podchodzi do mnie starszy pan ok 50, i pyta czy może potrzebuje taxi, patrzę na niego ironicznie lecz z uśmiechem i pytam czy wyglądam jakbym już wychodziła 😉 Daje mi spokój i odchodzi. Zajęłam się pisaniem, w przerwach na zbieranie myśli, słucham studentów, którzy urzędują na antresoli kawiarni, o ulubionych piosenkach, książkach, zaczynają śpiewać, śmieją się nadają temu miejscu duszę 🙂 Tak spędzam dwie godziny. Wychodzę z kawiarni i idę dalej prze miasto, odwiedzam Katedrę Świętego Pawła i pobliski park.

W parku odbywam wycieczkę dookoła świata, jestem w Australii, Londynie, Kambodży, Paryżu, w Rzymie, w Rosji, a to wszystko w chwilę 🙂 Teraz Waz też zabieram w tę magiczną podróż 🙂

Pogoda rozkręca się na dobre, godzina jest wczesna więc myślę sobie jadę do Santa Maria, tam jest piękny kościół również wpisany na światową listę UNESCO, ale zaraz co z Haliną, czy on nadal śpi. Dzwonimy do siebie w tym samym momencie, dziele się z nim moim pomysłem, on jest chętny do wspólnej podróży, więc spotykamy się w hotelu i idziemy na dworzec i po 15 minutach jesteśmy już w drodze do Santa Maria. Podróż zajmuje nam jakieś 40 minut i jesteśmy na miejscu. W pierwszej kolejności jest przerwa a ciasteczko kokosowe i a następnie kierujemy się do kościoła.

Spędzamy tam trochę czasu, może nie w samym kościele, ale na terenie przy kościelnym, podziwiam widoki, medytuję napawam się tą chwilą.

Ustalam skąd jedzie bus do Vigan, ale nagle czuję głód, więc kierujemy się do pobliskiego baru. Mówię o empanada to mieliśmy spróbować, więc pytam czy mają wersję z warzywami, mają więc zamawiam. Co to jest empanada? Empanada to ciasto kukurydziane, w które zwinięta jest świeża białą kapusta z marchewką i w wersji bez mięsa jest jajko, a w wersji z mięsem jest jajko + mielone mięso, smażone jest to na głębokim tłuszczu, smakuje obłędnie. W chwili zostaje fanką tej potrawy i zamawiam kolejną. Odjeżdżają kolejne busy do Vigan a my oddajemy się rozkoszą podniebienia, w miedzy czasie ucinając sobie rozmowy z lokalsami. Uwielbiam podróżować, uwielbiam te wszystkie chwile bardzoo, nigdzie się nie spieszysz każdej czynności i każdej osobie poświęcasz 100% swojej uwagi 🙂

Mijają kolejne chwile, Halina przychodzi z prażonymi orzechami i kolejną colą, i podjeżdża nasz bus, pakujemy się do niego, jedziemy, jedziemy po drodze w siada Pan z handlem obnośnym do busa, sprzedaje ciastka kokosowe i chrupki.

Dojeżdżamy do miejsca, które już przykuło naszą uwagę wcześniej, to wzburzony ocean, dookoła otoczony skałami a gdzieś na środku jest kapliczka, wymieniamy spojrzenia WYSIADAMY! zatrzymujemy bus, kierowca mówi to nie Vigan, wiemy, wiemy chcemy tu wysiąść i tak robimy. Wysiadamy i idziemy nad brzeg morza, fale są wzburzone ogromnie, wielkie cudowne, jest wspaniale.

Spędzamy tam około dwóch godzin, które zlatują nie wiadomo kiedy. Pewnie siedzieli byśmy dłużej ale zaczęło padać, łapiemy busa do Vigan i wracamy. Jest super, zajarani jak małe dzieci z tego co przeżyliśmy przed chwilą , Halina rozdaje cukierki wszystkim w vanie, muzyczka w stylu Radia kolor, sączy się z głośników, jest extra 🙂

Docieramy do Vigan. Zabieram Halinę na wycieczkę dookoła świata 🙂 Idziemy na kolacje. A po kolacji, Halina zabiera mnie na przejażdżkę bryczką po Vigan, jest super! Pan opowiada nam o lokalnych atrakcjach, o różnych historiach tego miasta, ruch na mieście jest znikomy więc do jego historii akompaniamentuje mu stukot kopyt … chwilo trwaj wiecznie!!! 🙂

Kończymy wycieczkę pod hotelem. I tak dobiega końca nasz ostatni dzień w Vigan, jutro wracamy do Manili.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *