Na Plebani w Perth czyli polski kościół od kuchni

Kiedy podczas jednej z wieczornych pogaduszek z załogą z Simper, dowiedzieliśmy się od Alicji, że w Perth jest polski kościół jednogłośnie stwierdziliśmy, że chcemy iść na mszę. W czasie 13 miesięcy podróży, jeśli tylko w naszym pobliżu był kościół katolicki to uczestniczyliśmy w mszach świętych, bo jak wiecie czytając mego bloga obecność „Szefa” jest dla nas ważna. Te wszystkie msze były  w języku angielskim, to jednak nie jest to samo.

W niedziele stawiliśmy się na porannej mszy w kościele u św Brygidy w Perth, jak się później okazało z historii tego miejsca, to właśnie tutaj odbyła się pierwsza polska msza w Australii Zachodniej, a w okolicach tego miejsca mieszkało bardzo dużo emigrantów z Polski.

Wracając do samego nabożeństwa to było ono zarówno dla mnie jaki i Michała chwila niezwykłą, nie umiem tego opisać tego słowami i też nie bardzo chce się dzielić tym co przeżyłam, bo jest to bardzo bardzo osobiste. Mogę ująć to tak było dużo emocji, dużo miłości, wdzięczności i łaski, dużo pięknych słów – było to po prostu cudne. Po zakończonej mszy udaliśmy się do zakrystii, gdzie poznaliśmy księdza Macieja, który przyjął nas ciepło i serdecznie, poczułam od niego takie rodzinne ciepło. Wypytał nas skąd, dokąd, ile w drodze ile zostajemy i jak zostajemy to żebyśmy koniecznie przyszli jeszcze do niego.

I tak kilka tygodni później wybraliśmy się na wspólna wyprawę na ryby do Tow Rocks, my przygotowaliśmy jedzenie, a ksiądz zadbał o transport i wędki 🙂  O to kilka zdjęć z tego wypadu:

Na ale jak się znaleźliśmy na tej Plebanii? Otóż przed samą wyprawą, rozmawialiśmy o tym, że szukamy mieszkania i że mamy duży problem ze znalezieniem czegoś a krótki termin, a ksiądz powiedział u mnie miejsca dostatek tylko z księdzem Tomaszem dyrektorem trzeba porozmawia czy wyrazi zgodę. Zgoda została wyrażona i tak kilka dni później zamieszkaliśmy z księdzem Maciejem.

Mieszkaliśmy tam przez dwa tygodnie, do dyspozycji mieliśmy każdy własny pokój z łazienką i duża kuchnie w której mogłam wyżywać się kulinarnie 😉 ks Maciej po tygodniu stwierdził, że nie może jeść wszystkiego co ja przygotuje, bo robi się okrąglutki 😉 hehe

Czuliśmy się oboje jak w domu, jakbyśmy mieszkali z Tatą, było ciepło rodzinnie i serdecznie. Niejednokrotnie siedzieliśmy wieczorami przy stole i ks Maciej opowiadał fantastyczne historie ze swojego życia, z życia zakonnego oraz o codzienności jaką prowadzą zakonnicy. Nie wiem czy wiecie, ale ksiądz ma „żonę” i kłóci się z nią kilka razy dziennie 😉 hehe jest to w żargonie zakonnym określenie używane na brewiarz a kłócenie to modlitwa 🙂 Siedzieliśmy jak zaczarowani i słuchaliśmy jak dzieci najlepszej bajki na dobranoc. Z księdzem nie ma tematu tabu można było zapytać o wszystko.

Codziennie dziękuje za to, że Szef nas tak poprowadził, że trafiliśmy właśnie do jego domu na Plebani, to nie zwykłe, kiedy spotyka się na swojej drodze takie prezenty i tak wspaniałego człowieka jakim jest ks Maciej, szczery i bezpośredni, a jednocześnie ciepły i serdeczny 🙂 Jak będziecie kiedyś w Perth, koniecznie go odwiedźcie na kawkę (robi pyszną ;)).

Jak to mówią to co dobre szybko się kończy, albo kończy się w najlepszy dla siebie z momentów, by ustąpić miejsce następnemu doświadczeniu. I tak było i z nami pomieszkaliśmy na plebani dwa i pół tygodnia (a ja czułam się, jakbyśmy mieszkali tam całą wieczność, bo było tak super) i niestety, nie mogliśmy zostać tam dłużej, gdyż jak to na Plebani wszystko należy do parafian, więc nasz pobyt dobiegł tam końca.

Ponieważ nadal trudno było nam znaleźć mieszkanie na krótki termin, albo jak na krótki termin było dobrze to nie okej, że jest na dwoje – ciągle coś. I to dzięki poznanemu Erykowi z ekipy Zzahoryzont.net człowiekowi – który ruszył z Polski na motorze i dotarł do Australii – dostaliśmy informacje o polaku Panu G., który wynajmuje pokoje. Przeprowadziliśmy się tam choć nam nie pasowało. Przygoda z Panem G. jest dość barwna i postanowiłam poświęcić jej więcej uwagi i napisać post dedykowany z większą ilością materiału filmowego i zdjęciowego 😉

Ślę Wam miłość i pokój, dziękując za każdy dzień i ludzi których spotykam na swojej drodze 🙂 :* :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *