Włoskie Minestrone w Australijskim klimacie

Australia to kontynent znajdujący się w prawy rogu mapy gdzie są kangury i misie koala, to przecież wszyscy wiedzą 🙂
Od szóstego roku życia była dla mnie wielkim marzeniem. Wyobrażenie tego kontynentu, jego fauny, flory i klimatu było w mym umyśle wyidealizowane, jeśli ktoś próbował je burzyć, bądź powtarzał, że nigdy tam nie pojadę bo jest daleko i drogo, to po prostu odwracałam się na pięcie i szłam w drugą stronę. Unikałam ludzi, którzy chcieli zburzyć moje marzenie.

Po 30 latach zrealizował swoje marzenie i dotarłam na kangurową ziemię, która przywitała mnie zimnem, ku memu zaskoczeniu.
Zimnem, które z perspektywy Polski wyda się śmieszne tzn 18-20 stopni, a ja marznęm, jak co najmniej przy -2 !!!
Nie umiem wyjaśnić naukowo dlaczego, ale z obserwacji i doświadczenia wynika iż mój organizm po 1,5 roku życia wilgotnych tropikach przyzwyczaił się na stałego ciepła, które panuje i po zmianie na suchy pustynny klimat po prostu inaczej odczuwa zimno.
Dodatkowo domy w Australii są „z kartonu”, tzn nie są ocieplane, nie mają centralnego ogrzewania po prostu nie są przyzwyczajone do zim i jesieni, więc w konsekwencją jest mi zimno, bo nie mogę sobie nastawić ogrzewania ;p

Stefano, Włoch właściciel domu w którym wynajmowaliśmy pokój podczas pobytu w Perth zobaczył, że tak bardzo marznę, więc zaproponował, że nauczy mnie gotować swoją ulubioną włoską zupę minestrone.
Któregoś dnia wracam do domu, a tam praca w kuchni wre, warzywa pokrojone, garnki powyciągane i Stefano z obłędem w oczach 😉 Zakasałam rękawy i zaczęłam mu pomagać. Po godzinie zupa była gotowa!
Minestrone stało się moją ulubioną zupą, do tego jej przygotowanie zajmuje niewiele czasu, nie wymaga poziomu „master chefa”
a gar który wychodzi wystarcza co najmniej na tydzień 🙂

20150601_161705O to lista zakupów:

  • Seler naciowy
  • 2 marchewki
  • 4 ziemniaki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 selera bulwiastego
  • 2-3 garście brukselki
  • 2-3 garście fasolki szparagowej
  • por20150528_162043
  • kalafior
  • 2 cukinie
  • pęczek buraka liściowego (silverbeet)
  • 1 butelka passy pomidorowej
  • oliwa z oliwek,
  • sól morksa
  • fasola biała, czerwona i cieciorka
    (można w puszcze ja tak kupiłam, bo szybciej, ale zdrowiej jest kupić suchą i namoczyć dzień wcześniej)
  • woda w zależności od wielkości garnka

Przepis:

1. Umyć i pokroić wszystkie warzywa tak jak na zupę.
2. W na dno dużego garnka, który pomieści te wszystkie rzeczy, wlać oliwę z oliwek, w ilości takiej by pokryła całe dno.20150528_172357
Jak się lekko podgrzeje wrzucić pora, marchewkę, selera bulwiastego i chwilkę podsmażyć mieszając.
3. Dołożyć resztę warzyw zalać wodą tak by przykryła warzywa, na wierzch jako ostatnie  pokrojone liście buraka. Dolać  wody jeśli jest potrzeba. Posolić – 3-4 łyżki stołowe.
4. Na samą górę wlać passę pomidorową.
5. Przykryć i gotować na wolnym ogniu godzinę od czasu do czasu mieszając.
6. Po godzinie dołożyć fasole i cieciorkę. Gotować jeszcze 15 min.
7. Gotowe. Można jeść! Smacznego 🙂 

Wariacje na temat tego dnia:
Dla miłośników mięsa można np. dodać pulpeciki mięsne lub rybne.
Jeśli ktoś uważa że warzywami nie da się najeść 😉 może dorzucić kluseczki lub ryż.
Przepis jest elastyczny i nie trzeba mieć „wszystkich” warzyw by ją ugotować można wybrać te co się lubi.
Dla vegani wegetarian ta zupa jest o tyle dobra, że posiada dużo białka – fasole, cieciorka, fasola szparagowa, można też dodac soczewicę.

Zupa jest naprawdę pyszna i świetnie się sprawdza o każdej porze roku.

Buon Apetito! Ciao Ragazi 🙂 D 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *