Magia poranka – Bromo

Kilka nie przespanych nocy, buzujące emocje po wizycie na Ijen i kolejne naturalnie magiczne miejsce przed nami – Bromo!
Przed wizytą tam mieliśmy pomysł na wypad na wyspę Gili Ketapan, ale łódki kursują tam raz w tygodniu, a na noc można zostać, jeśli lokalna ludność wyrazi zgodę. Ze względu na ograniczenie czasowe nie podjęliśmy tego ryzyka, ruszyliśmy w góry!

Mapa Google, stała się już jakiś czas temu naszym przewodnikiem „lokalnych duktów” tak było i tym razem. Z Probolinggo skąd ruszyliśmy w kierunku Bromo, prowadzi piękna szeroka droga, lecz my jechaliśmy wąskim górskimi ścieżkami przez wioski, wioseczki, pośród tarasów ryżowych i w świetle zachodzącego słońca.
Było malowniczo i off rodowa ale fajnie! Kiedy zatrzymaliśmy się w lokalnym sklepie kupić butelkę z benzyną ludzie, z radością pochodzili do nas, porównywali kolor skór, przytulali, i coś w swoim języku próbowali nam tłumaczyć. Nie wiem co, ale czułam jedno ciepło, radość i miłość taki przepływ energii od nich dostałam 🙂

Dojechaliśmy w okolice Bromo, zatrzymaliśmy się w lokalnym warungu (bar z lokalnym jedzeniem) zjeść, zaczęliśmy rozmawiać z jego właścicielem Donem, który jest sejsmologiem. Opowiedział nam o wulkanach w Indonezji, o miejscach które trzeba zobaczyć i zaproponował nocleg. Powiedział, że jak był młody sam dużo podróżował i wie, że w podróży każdy dolar się liczy. Dodał jeszcze „w życiu jest czas na to by brać, i na to by dawać, teraz jest mój czas by dawać i się dzielić”.
Obdarował nas mapą Bromo  i wskazówkami, na który punkt widokowy się udać by zobaczyć spektakl natury za darmo, a nie za 250,00 IDR. Spaliśmy tego wieczoru na werandzie jego domu.

Bromo to położony w Parku Narodowym Bromo – Tengger – Semeru, czynny siarkowy wulkan na Wschodniej Jawie w Indonezji.
W najwyższym punkcie ma 2 329 m n.p.m.. Górna część wulkanu została zniszczona podczas wiele lat temu.
Wulkan położony jest w otoczeniu „morza piasków”, a na jego szczyt prowadzi 253 betonowych schodów.

O 3 nad ranem zadzwonił budzi, zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę, do przejechania mieliśmy 20 km pod górę, ostrzegali nas że będzie bardzo zimno, zimniej niż na Ijen, troszkę byłam przerażona ale okazało się, że nie słusznie.
Po dotarciu do wioski u podnóża Bromo, gdzie na wjeździe uiściliśmy opłatę po 10,000IDR, udaliśmy się na „stary” punkt widokowy, gdzie podziwialiśmy magiczny spektakl wschodu słońca.

 

Po tak magicznie rozpoczętym dniu, udaliśmy się na śniadanie i kawę, a następnie po południu wyruszyliśmy, przez piaskowe morze, w stronę krateru Bromo, po 253 schodach. Było super fajnie, byliśmy ostatnimi odwiedzającymi tego dnia więc można powiedzieć, że to była prywatna wizyta na wulkanie Bromo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *