„Świat wcale nie jest taki wielki i można jechać wszędzie” – Rozmówki z Basią

Poznałyśmy się w Warszawie na spotkaniu biznesowym w mojej ostatnie pracy. Przyszła jako potencjalny Klient, którym nie została, zaś wspólne zainteresowania połączyły nas i została znajomą, nawet nie wiem kiedy.
Pochodzi z kresów wschodnich, mieszkała z mężem w świętokrzyskim, a aktualnie żyje w Warszawie. Nazywa się Basia jest dyrektor działu IT, dużej korporacji. W tym roku skończyła studia z jogi i relaksacji, a w ostatnim miesiącu pojechała sama z plecakiem na urlop do Azji!

Praktykujesz jogę, jesteś wegetarianką, medytujesz – jak te zmiany wpływają na Twoje życie?

Od 7 lat praktykuję jogę i ciągle się zmieniam. Nie godzę się już na wiele kompromisów, które kiedyś były dla mnie normalności. Po prostu mówię NIE! Wszystko staje się coraz prostsze, mniej szarości więcej białego i czarnego. Bardziej słucham siebie, tego co chcę, tego na co się nie mogę zgodzić, bo będę czuć się gorzej, jeśli się zgodzę…

W ostatnim miesiącu wybrałaś się samodzielnie w podróż z plecakiem na Filipiny, opowiedz coś więcej o tym jak wyglądały przygotowania, podróż i pobyt?

Pewnie wiesz, że to Twoja sprawka, że pojechałam na Filipiny. Nie kojarzę już jak to się stało, że stałyśmy się znajomymi na facebooku. Przyglądałam się każdemu Twojemu wpisowi  z Twoich podróży. Któregoś dnia stwierdziłam, że chciałabym pojechać na wakacje bez tzw. ogonów, sama. W jakieś inne niż dotychczas miejsce, zmienić kompletnie rzeczywistość. No i padło na Filipiny, nabrałam chęci i odwagi czytając Twojego bloga.

1-_DSC0053

W styczniu lub lutym stwierdziłam, że trzeba poszukać promocji lotniczych. Któregoś ranka przyszłam do pracy i znalazłam promocję Emiratów, połączenie znośne, przesiadki 3-4 godzinne. Stwierdziłam, że nie ma nad czym się zastanawiać, tylko brać póki są bilety, skoro taka oferta dotarła do mnie. I kupiłam bilety.

Zawsze staram się jechać na wakacje w wybrane miejsce po sezonie. Tak było tym razem, lipiec to okres po sezonie. Nie musiałam się śpieszyć z rezerwacją i wyborem miejsca pobytowego. Sprawdziłam Twojego bloga i Twoje rekomendacje. Obejrzałam wszystkie miejsca w Internecie i wybrałam to które intuicyjnie czułam, że jest dla mnie najlepsze.

Na jakiej wyspie spędziłaś swój urlop na Filipinach?

Mieszkałam z dala od przemysłu turystycznego na Michała Grocha. Poznałam tubylców, ich życie, jedzenie, spotkałam się z szamanem. To było więcej niż oczekiwałam. Trochę żałuję, że nie pojeździłam po Filipinach, ale miałam za mało czasu. Gdy poczułam, że jestem gotowa jechać w nowe miejsca, mój urlop się kończył. Następnym razem.

Jak sobie poradziłaś z obawami i lękiem, które pojawiły się podczas wychodzenia ze strefy komfortu?

Staram się nie zamartwiać tym co będzie i żyć chwilą, tzw. tu i teraz. Czyli jak siedziałam na lotnisku przed wylotem na Filipiny, w pewnym momencie pomyślałam sobie, co ja najlepszego zrobiłam. Potem stwierdziłam, że no … jakoś to będzie, jak wszystko zazwyczaj.
Póki co siedzę na lotnisku i czekam na samolot, bagaż oddany, boarding cards w ręce. Za chwilę wsiadam do samolotu, potem będę wysiadać. Wszystko proste i oczywiste, nie ma czym się martwić.
Należy zachować spokój. Jak zaczynam wpadać w panikę, co zdarza się coraz rzadziej, to zatrzymuję się i staję w miejscu.
Nie muszę nigdzie iść, ani nic robić. Jak czegoś nie chcę robić, tzn. np. wsiąść do autobusu na Filipinach, bo mi się nie podoba, to nie wsiadam. Postoję, porozglądam się chwilę dookoła i może wezmę taksówkę. A może po chwili jak się poprzyglądam kto wsiada do autobusu, to podejmę decyzję aby wsiąść. Sytuacje same się rozwiązują. A może zagada do mnie jakaś Filipinka , jak ostatnio się zdarzyło i powie żebym nie marnowała pieniędzy na taksówkę tylko wsiadała do autobusu tak jak ona, bo szkoda kasy.

MN1_9638

Czego nauczyłaś się na tym wyjeździe od Filipińczyków, z czym wróciłaś do Polski?

Że świat wcale nie jest taki wielki i można jechać wszędzie. Przez Internet kupuje się tani bilet lotniczy z dnia na dzień, pakuje się parę ciuchów do plecaka i można ruszać. Nie trzeba żadnych wielkich przygotowań, bierze się najpotrzebniejsze rzeczy. W czasie takich podróży ciuchy w ogóle nie są ważne. Ma być wygodnie. Ciało i twarz łagodnieją, rozluźniają się w czasie takich podróży. Zaczyna się wyglądać naturalnie ładnie, upiększacze stają się niepotrzebne. Na Filipiny spakowałam się w plecak 9 kg. Wydawało mi się że wzięłam mało rzeczy. Połowy nie użyłam. Jakbym jechała teraz mój plecak ważyłby połowę tego co plecak na Filipiny.

Więcej dbam o siebie i o odpoczynek po powrocie z Filipin. Chce aby moja twarz i ciało były zrelaksowane tak jak na wyjeździe. Mniej si wszystkim przejmuje, nic się nie stanie jeśli coś co miałam zrobić dziś zrobię jutro.

Chce też zorganizować wyjazd z jogą na Filipiny, mam nadzieję, że zrobimy to razem Duczi. Po moim wyjeździe na Filipiny mam pomysł jak zrobić, aby aklimatyzacja przebiegła przyjemnie, aby odpocząć i pozwiedzać. Klimat filipiński  mnie zaskoczył i trochę za długo zajęło mi przystosowywanie się do nowych warunków.

1-_DSC0063

Co powiedziałabyś swoim rówieśnikom, kobietą myślącym o samotnej podróży z plecami, jak radzić sobie w drodze?

Nie myśleć, tylko działać i słuchać siebie i swoich potrzeb. Jak się patrzy na swoje życie, to w każdej chwili życia nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Tak jest na wyjazdach. Wsiada się do samolotu, potem wysiada, potem się gdzieś idzie, gdzieś znowu wsiada, wysiada, itd. Jest mnóstwo normalnych ludzi dookoła, których zawsze można się o coś spytać, którzy chętnie pomogą/doradzą. Jak się jedzie samotnie ludzie są bardziej otwarci, sami podchodzą i zagadują.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *