Dwa Dzieciaczki w Legolandzie :)

Marta_Duczi_Duczman_DucziwDrodze

Planując pierwszą wizytę na 4 dni w Kuala Lumpur i przeglądając to co ma do zaoferowania w pigułce okolica tego miasta, znalazłam w oddalony o 400km Johor Bahru – krainę radości dla małego dziecka czyli Legoland. Wówczas mieliśmy za mało czasu i obiecaliśmy sobie, że następnym razem jak będziemy w Malezji:)
Rozpoczynając przygodę z rozwojem osobistym wielokrotnie spotkałam się z tym, że ważne jest by zadbać o swoje wewnętrzne dziecko, dlatego też gdy tylko przeczytałam o Krainie Lego Ludków, mała Martusia skakała z radości, że może zobaczyć miejsce jakie widział tylko w TV.

Wspaniałe jest to że mały Michałek też skakał z radości i kiedy tylko powtarzaliśmy sobie a „a wiesz co, a wiesz co jedziemy do Legolandu!” to taka wspaniała energia i radość dziecka pojawiała się w naszych oczach! Gdy znaliśmy termin naszego nowego pobytu w KL zabukowaliśmy bilety do Kariny Radości Małego Dziecka, tak na marginesie kiedy dokonuje siś zakupu online bilety kosztują mniej niż w kasie.

Trochę organizacyjnie, by dostać z KL do Legolandu przy granicy z Singapurem, można polecieć samolotem lub autobusem czas 4 godziny. Air Asia sprzyjała naszej podróży powietrznej więc wybraliśmy opcje wygodną 😉 Na lotnisku mieliśmy przygodę z odwołanym lotem, ale koniec końców na wieczór dotarliśmy.

Wracając do świata kinderków 😉 Rano o 9 zadzwonił budzik, a mała Martusia była tak prze szczęśliwa, że dziś właśnie nastąpi ten wymarzony od dawna dzień, że budziła cały czas Michał, „No wstań już no chodź już, no bo czas ucieka jest 9 a o 18 zamykają ;)” hihi
Poszliśmy na śniadanie, później po batoniki dla małych dzieci i wsiedliśmy w autobus, który wysadził nas pod samymi niemalże bramami Legolandu. Przyznaje się, ze jak stanęliśmy pod tym napisem Legoland Malezja – to czułam takie motyle w brzuchu i taką radość, która mnie przepełniała, kontrole nade mną przejęło całkowicie małe dziecko , to wspaniałe uczucie – polecam 🙂

Przekroczyliśmy bramki i tuż za nimi pojawiły się postacie zbudowane z kloców, a nasze kroki ruszyły w stronę sekcji Lego Technik!
Pierwsza nasza atrakcja to była karuzela, a później kolejka górska! Było tak wspaniale, że po skończonej jeździe, spojrzeliśmy na siebie „Jedziemy jeszcze raz!”

Kolejne odwiedzone miejsce to było Mindstorm czyli zajęcia z robotyki, gdzie trafiliśmy do dr Heart beat (dr Bicie serca) mieliśmy do zaprogramowania kilka zadań dla robota, który udrożni dostawę krwi do serca.
Byliśmy jedynymi uczestnikami tych zajęć i Pan był wielce zdziwiony, że chcemy zostać i programować, bo wszyscy jak słyszą, że zajęcia trwają 40 min, to rezygnują.
Było wspaniale!

Następny punkt programu to Gwiezdne Wojny z klocków Lego, poniższe zdjęcia dedykuje największemu miłośnikowi tego filmu jakiego z nam Michałowi Groszkowi to dla Twojego małego dziecka Chłopaku! 🙂

Później byliśmy na Lego’wej wycieczce dookoła globu w krainie miniatury miast:

Zamek z czaderską kolejka górską, oczywiście był przejazd dwa razy 🙂

Wieża widokowa, z której można zobaczyć całą panoramę tej krainy lego stworków oraz okolicy.


Ostatnią atrakcją jaką odwiedziliśmy tym razem (bo nie wiadomo kiedy zrobiła się 17:45) była najlepsza „kolejka” tzn łódka wodna, byliśmy cali mokrzy to było wspaniałe, cudowne, najlepsze.

Można odwiedzić 8 krajów, a najwięcej radości doznać w świecie Małego Dziecka, mam kilka przemyśleń dlaczego, ale zachowam je dla siebie.
Natomiast ten wpis dedykuje małemu Michałkowi, małej Martusi, na pamiątkę tego dnia kiedy szaleli na 102 i jeszcze kiedyś tam wrócą!!!

Zaś wszystkim Czytelnikom moich wpisów, życzę tego by znaleźli czas na zabawy z małym dzieckiem w sobie, bo perspektywa świata się zmienia bardzo, nie ważne jaki zawód wykonujesz, ile masz lat i ile dzieci czy wnuczków w Tobie też mieszka małe dziecko, zadbaj o nie!

Przytulam wszystkie Maluszki i ślę miłość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *