O presji, pasji i sercu.

Kiedyś ktoś powiedział pisz, zawsze wtedy kiedy czujesz taką potrzebę.
Dziel się z innym kiedy poczujesz, że chcesz, że choć jedno serduszko się zaświeci, to piszę 
Dziś o presji, pasji i sercu 

Okazuje się, że działanie w zgodzie z sercem jest ogromnie ważne.
Już dawno zauważyłam, że Wszechświat słucha,ale tylko moich prawdziwych potrzeb.
Zupełnie nie sprzyja mi, kiedy powielam cudze pomysły,z którymi wcale się nie utożsamiam,
a robię je bo chce być taka JAKAŚ, jak KTOŚ – czyli fajna, lubiana, odnosząca sukcesy, czy …

Za każdym razem kiedy szłam tą drogą i próbowałam robić coś, czego zupełnie „nie czułam”, nic mi nie wychodziło,tak jakby ktoś rzucał kłody pod nogi i mówił – TO NIE JEST TWOJA DROGA!
Patrzyłam na innych ludzi, którym czasem wychodzi, bo są wytrwali, pracowici i zdeterminowani –
myślałam wtedy że już wiem -konsekwencja, dyscyplina i systematyczność to jedyne drogi do celu.
Że trzeba się umęczyć by coś osiągnąć, że droga do celu jest długa, trudna i wymaga wielu poświęceń.
Patrzyłam na na innych którzy latami chodzą do pracy, której nie znoszą, tylko dlatego, że wydaje im się, że muszą
i nie da się inaczej. Wewnętrzna presja daje im siłę.

Przerosło mnie to wszystko i przygniotło zarazem, więc dałam nogę, spakowałam plecak i udowadniałam wszystkim, a przede wszystkim sobie samej, że przecież moją największą
pasją jest podróż przez świat.
Bo tylko tam czułam się wolna od tej całej presji, którą żeby było śmieszniej sama sobie stworzyłam.

Dziękuje za dzień w którym odetchnęłam z ulgą, kiedy odkryłam, że presja to nie to samo co pasja.
Oczywiście, działanie pod przymus potrafi nas zmobilizować do działania, ale nigdy nie da nam takiego wewnętrznego czystego szczęścia i harmonii współistnienia. To się po prostu wyklucza.

Pasja do tworzenia to taka prawdziwa bezwarunkowa miłość, w której czujesz, że się spełniasz.
Pasja to taka wewnętrzna radość z tworzenia – ale nie takie „pod jaranie”
z działania i nakrętka na adrenalinie, tylko po prostu radość tam w środku,
wypełniająca od czubka głowy po koniuszki palców,
w której już nic nie „trzeba kontrolować” bo wszystko jest dokładnie takie jak ma być, jest prawdą.

Każdy z nas coś takiego ma w sobie, tylko wystarczy zdjąć te wszystkie maski,
odpuścić wszystkie programy kontroli, pozwolić sobie poczuć kalejdoskop zblokowanych uczyć i zobaczyć siebie prawdziwego – nagiego przed sobą samym.
Kolejny krok to po porostu słuchać i podążać za swoim wewnętrznym głosem, za swoim sercem które bez wątpienia jest naszym jedynym kompasem.

Po tym wszystkim okazuje się, że szerokość geograficzna nie ma znaczenia, bo jestem wolna, wolna od presji,
współgrająca z pasją w każdej chwili swojego życia i w każdym miejscu w którym jestem 

Dziękuje wszystkim nauczycielom na mojej drodze,
którzy podzielili się mądrością i pomogli dotrzeć do mądrości serduszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *