O mnie

Cześć, Dzień dobry, jak się masz? 🙂

Mam na imię Marta i miło mi powitać Cię na moim blogu Duczi w Dordze.
Historia powstania tej strony jest taka, że pewnego poranka obudziałam się i poczułam, że świat mnie wzywa.
Decyzja zapadła szybko, kupiłam bilet, spakowałam plecak i ruszyłam w świat 😀
By moi bliscy byli na bieżąco z tym co u mnie, założyłam tego bloga i tak o dziś Ty czytasz ten wstępniak, w którym możesz poznać moją historię i motywację do podróży.

20150115_193357 SKĄD POMYSŁ NA PODRÓŻOWANIE?

W 2013 roku, w czasie urlopu, ruszyłam w pierwszą samodzielną plecakową podróż do Toskanii. Kierunek ten był od jakiegoś czasu moim marzeniem.
Wówczas doświadczyłam w pigułce, czym jest życie w dordze, czym jest prowadzenie przez  i współpraca z wszechświatem oraz to że bariery językowe są tylko w głowie.
Pierwszego dnia po powrocie z urlopu kiedy to szykowałam się do pracy i odstawiałam poranny rytuał tj.
prysznic, śniadanie, suszenie włosów, malowanie – Znasz to?!
Chyba gdzieś między suszeniem a malowaniem, zrozumiałam, że jestem BATERYJKĄ wielkiego systemu i pracuje w Bateryjkowie, pośród innych Bateryjek, które już dawno nie słuchają swojego serca tylko robią rzeczy bo:
„TAK TRZEBA”, „BO WYPADA”, „BO INNI TAK ROBIĄ” itd.
W tej porannej ekstazie mojego BŁYSKU, zadzwoniłam do Haliny – Michała z pytaniem czy on nadal chce jechać do tej Azji, bo ja już nie chce być Bateryjką w Bateryjkowie, pośród innych Bateryjek.
Nie bardzo rozumiał co mówiłam chyba, ja chyba też nie bardzo składnie mówiłam w tym swoim „olśnieniu”, bo tyle naraz miałam do przekazania. Lecz najważniejsze zrozumiał  i powiedział – „Tak! Kupujemy bilety.  Za miesiąc możemy jechać”. Jeszcze tego samego dnia złożyłam wypowiedzenie z pracy.
Udałam się na kilku godzinny spacer z kolegą Bennym i pyszne vege Burgery na Hożej do Krowarzywa, gdzie rozprawialiśmy o przygotowaniu do drogi, życiu w drodze i o pracy w podróży.
Zaczęłam małymi krokami zbierać wszystko w całość i przygotowywać się do wyjazdu.
Tak, rozpoczęła się podróż – w smolocie Warszawa – Doha – Bangkok, 15-16 października 2013 roku.

WŁAŚCIWIE, TO PO CO JA PODRÓŻUJE?

W tym całym planowaniu w ukropie wyjazdu, uczciwie należy przynać, że nie odpowiedziałam sobie na to pytanie.
A wiesz dlaczego? Ponieważ moja podróż była ucieczką od codzienności i od dorosłości  – myśl o posiadaniu rodziny i utracie wolności paraliżowały mnie, do tego stopnia że  brakowało mi powtrza – dusiłam się.
Jak widać, taka motywacja może wygnać człowieka w daleki świat 😉 ale tego dowiedziałam sie o sobie w trzecim roku podróży – jak to mówią lepiej późno niż wcale 😉 W 2013 r. zrobiłam tak jak na tamten moment potrafiłam najlepiej.

Kiedy pakowałam plecak w 2013 roku, wiedziałam tyle, że chce jechać w świat. Prawda była taka, że do tej podróży szykowałam się jakoś wewnętrznie od dziecka, wówczas przeglądałam mapy i snułam wizje na temat tego jak jest w Australii, Azji czy Ameryce. Wizja była super tylko na motywacji troche poległam 😉
Bardzo szybko, okazało się że to pytanie, PO CO MI TO PODRÓŻOWANIE? jest WAŻNE, ponieważ ważny jest Kierunek w którym idziemy, bo kiedy go nie mamy zaczynamy gubić siebie, idąc w czyimś, nie swoim kierunku.

Warto sobie odpowiedzieć, na pytanie po co?, za nim kupi się bilet i spakuje plecak.
Po co właściwie Mi ta podróż, co ona mi daje?
Dziś już wiem, że moją motywacją do podróży jest przede wszystkim:
poznawanie nowych smaków kuchni świata,
rozmowy z poznanymi ludźmi,
poznawanie historii odwiedzanych miejsc i lokalnych kultur,
zapisywanie wspomnień w postaci zdjęć,
wyciąganie wniosków z doświadczania i zbieranie elementów swojej duszy z różnych zakątków świata.
Dzięki tym wszystkim czynnikom, idę świadomie w swoim kierunku i doświadczam życia wszystkimi zmysłami, z otwartym sercem i umysłym, a czasem i szeroko otwartą buzią, na to co świat ma do zaoferowania.

A Ty wiesz dlaczego chcesz wyjechać?

CO MAM DLA CIEBIE, CZYTELNIKU?20140729_163106

Zaczęłam pisać tego bloga, dla mojej rodziny i znajomych, by w jednym miejscu mieli wszytskie informacje o tym gdzie jestem. Z czasem pojawili się inni Czytelnicy.
Wówczas zadałam sobie sprawę, że mogę za pomocą bloga dzielić się swoim patrzeniem na świat, wiedzą i doświadczenie z szerszym gronem Odbiorców.

Dlatego aktualnie moją intencją tworzenia bloga Duczi w Dodze jest:
dzielenie się z innymi doświadczeniami z drogi (podrózy i codzienności),
oraz inspirowanie do świadomego tworzenia życia pełnego ciepła,
miłości i równowagi.

Zapraszam do czytania, a także do współpracy 🙂

 

Po prawie 3 latach w drodze mogę napisać:

Podróż to najpiękniejsza czas na poznawanie siebie, na odkrywanie swoich pasji,
a także na rozwijanie swojej duchowości.

Masz pytania do mnie pisz śmiało mail@ducziwdrodze.pl.

Piękngeo dnia 🙂 

 

 

2 Comments on “O mnie”

  1. A jak z finansami? Bo przyznasz trzeba na te wojaze kaske miec-prawda? Ja jestem 60+i moze to Cie zdziwi ale czuje podobnie-dlatego tyram jak moge i ciagnie mnie w swiat strasznie ! !mowie sobie Boze stworzyles taki piekny swiat-pozwol mi go choc troszke obejrzec?Chyba niebiosa mi sprzyjaja..Azja moja milosc-zabukowamy termin na Sri Lanke.Dzieki za info o podrozach i cennych wskazowkach.Pozdrawiam do zobaczyska na szlaku.

    1. Cześć Ewa 🙂
      Super dziękuje Ci za taką dawkę pozytywów. Serce mi się raduję jak słyszę, że 60+ rusza w świat!!! Mniej cieszy to tyranie, no ale to jest chyba ta różnica pokoleń.
      Co do finansów, to tak jak mówisz niebiosa sprzyjają, dobrzy ludzie, dobre zlecenia i dobrzy wydawcy i człowiek może dalej przemierzać świat. Są miesiące tłuste i chude, dlatego podróż uczy planowania i gospodarności 🙂
      Daj znać jak Sri lanka i cieszę się, że ruszasz w świat! Otwórz serce i daj się prowadzić Szefowi, zobaczysz jaka magia będzie działa się dookoła 😉
      Pozdrawiam i do zobaczenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *